Bądź na bierząco

poniedziałek, 18 marca 2019

Wózek inwalidzki - najlżejszy na świecie?

Właśnie takiego wózka potrzebuję. Aby być w pełni samodzielnym - mimo upływu czasu i hemofilii.

Dlatego bardzo proszę udostępniajcie ten wpis gdzie się da. Może uda się zebrać potrzebną sumę...

Nowozelandzka ustawka

Mordowanie ludzi - niewinnych cywilów - zawsze rodzi odruch sprzeciwu.


 Weźmy kilka przykładów

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamachy_w_Brukseli_(2016)
Zginęły 32 osoby i trzech zamachowców samobójców.

niedziela, 10 marca 2019

Poszukiwana Australijka

Poszukiwana Australijka - a nawet dwie...

Nie, nie nie jestem bigamistą, choć perspektywa życia w tym pięknym i odległym kraju wydaje się kusząca. 
Szanse na nawet jedną Australijkę mam marne, co nie oznacza, że nie mogę z zaciekawieniem śledzić losów dwu diametralnie się od siebie różniących kobiet, które zbiegiem okoliczności - czy raczej pomysłem scenarzysty zostają wplątane w niezłą kabałę.
Jedna zabiła kiedyś męża a druga zdefraudowała sporą sumę.


Kod - The Code

Druga również dziejąca się na antypodach historia zaczyna się od wypadku samochodowego, który okazał się morderstwem. Główni bohaterowie to dziennikarz, jego neurotyczny brat - genialny haker z wyrokiem - uzależniony od internetu. Opowieść się rozkręca i okazuje się być spiskiem na szczytach władzy. Wciągająca na tyle, że lecę już z drugim sezonem.

Tutaj powinien być filmik - trailer - ale niestety nie ma go już na YT .


Rodzicu! Chroń swoje dzieci przed demoralizacją!

środa, 6 marca 2019

Hura! Mam poduszkę!

Dziś będzie krótko i emocjonalnie.
Muszę to powiedzieć wszem i wobec:

Hura! Mam poduszkę!

Dzięki wspaniałym dobrym ludziom udało się uzbierać na poduszkę przeciwodleżynową, odtąd już nie będę zmuszony koślawić się tańcem na dętce z taczki...


Od dziś bezpiecznie dla kręgosłupa i bez odleżyn na specjalnej poduszce piankowej, dopasowującej się do kształtu ciała. Jeszcze raz dziękuję Wszystkim dobrodziejom. I tym których znam osobiście  i tym z internetu...

Jak ja nienawidzę seriali...

Jak ja nienawidzę seriali - czekanie cały tydzień, na nowy odcinek, zwłaszcza, że akcja urywa się w najbardziej intrygującym momencie... Przecież to jest koszmar. Dlatego zawsze wybieram produkcje "jednoodcinkowe" Historia jest opowiadana od początku do końca. I znamy zakończenie. Prawda?

Internet zmienia wszystko

A dokładniej możliwość oglądania - czegokolwiek - wtedy gdy mamy czas i ochotę.  Nie trzeba już czekać tych siedmiu dni aby dowiedzieć się co dalej. Popularność serwisów typu Netflix mówi sama za siebie.

Największa zaleta

Filmy wrzucane są całymi sezonami - przeważnie. A więc nie zadowalamy się "pilotem" na smak, tylko mamy kilka odcinków. Wiadomo 5-6-7 nie więcej, bo producenci nie wywalą sporej przecież kasy w ciemno. Dopiero jak ludziska łykną haczyk - to się zaczyna. Albo hit - albo kit.

Polskie seriale

Właśnie czy coś o nich można napisać? O starych z pewnością - o nowych w zasadzie nie warto. No może z jednym wyjątkiem: Czas honoru. Mówcie co chcecie, ale wg mnie to naprawdę dobry serial. Szkoda, że po dobrej zmianie zarzucono ten projekt. O robionych za komuny filmach nie będę dziś pisał - poświęcę temu osobny wpis - kiedyś...

Tomas kontra Walter a może Pablo?

Polubiłem seriale dzięki Synowi i Netflix'owi - podziękowania dla Syna! Może to przeczyta? Medialnej platformie Netflix oczywiście brawa też się należą - bo puścili... Dlatego zacznę od moim zdaniem rewelacyjnego serialu Breaking Bad. Siedziałem jak przyklejony do telewizora i oglądałem, oglądałem....
 Bohaterem głównym filmu jest nauczyciel chemii któremu zostało 2 lata - najwyżej... Nie będę streszczał fabuły - możecie to sobie wygooglować - ale ja polecam zobaczyć - warto.
Timelaps'y -  w filmie - klasa. Nowy Meksyk zachwyca. Albuquerque to nowe pojęcie w moim słowniku.


Następny do golenia był Narcos - serial o narkotykowym kartelu z Medelin, którego szefem był Pablo Escobar. Oglądałem losy Pabla. Potem już nie było warto. Ale i tak polecam

W tzw. międzyczasie był jeszcze Goodless.
Zapowiadająca się historyjka - ciekawe czy pociągną dalej - bo wyglądało, że opowieść skończona.  Ale lubię nietypowe westerny. Zobaczcie sami.


No i na koniec opowieść o moim imienniku ;-) - Tomy, Tomas'ie Shelby. Historia gangsterskiej rodziny z Birmingham. Dla mnie bomba. Już nie mogę się doczekać 4 sezonu na Netflix'ie. Gorąco polecam. Oczywiście brawa za fabułę, ale i za kostiumy, scenografię, rekwizyty - to po prostu trzeba zobaczyć.

 Trzymajcie się.Do następnego...

Dlaczego nie czytam książek?

Zewsząd słychać lamenty jak to czytelnictwo w naszym kraju spada. Faktem jest, że ludzie nie czytają, wolą oglądać. Są jednak chwalebne wyjątki, dla których słowo pisane ma niezaprzeczalne zalety np. przebywanie sam na sam z bohaterami czytanej historii. Można czytać kiedy się chce i gdzie tylko jesteśmy w stanie zabrać ulubioną książkę. Odkąd mamy elektroniczne czytniki książek takie jak Kindle, InkBook, Pocketbook czy wiele innych możemy bezpiecznie zabierać swoje ulubione tytuły gdziekolwiek. No to dlaczego piszę, że nie czytam książek?

Polityka panie, polityka...

Co ma polityka do poziomu czytelnictwa? Jak się okazuje bardzo wiele. W Polsce na skutek politycznych decyzji - unijnego "dupolizostwa" obowiązuje prawo unijne, mylnie nazywane polskim. Co w praktyce oznacza 5% VAT na wydawnictwa papierowe i 23% VAT na wydawnictwa rozprowadzane drogą elektroniczną. Czyli plik elektroniczny zajmujący niewiele pamięci w twoim czytniku kosztuje tyle co wielka papierowa "cegła", która zwykle po przeczytaniu ląduje na półce. Jeśli ktoś jest pasjonatem dajmy na to powieści pisanych w seriach to szybko zabraknie mu miejsca na "produkcję" ulubionego autora. Jak dla mnie jest to ważki powód by książek (beletrystyki) nie kupować. Drugi aspekt to ekologia. Ilość papieru potrzebna na druk jest astronomiczna. Kolejny to wyprzedaże w hipermarketach.
Kiedy trafię na coś takiego, przecieram oczy ze zdumienia. Książki po 5-10 zł. i nikt ich nie chce ?.. Wystarczy pochylić się nad takim pełnym koszem i wszystko jasne. Szmelc, chłam - dno. Naprawdę lepiej byłoby wydawać to elektronicznie, nie marnując energii i zasobów. Można by sprzedawać to tanio - a nuż ktoś by się skusił?

Więc dlaczego nie czytam książek?

Chętnie wróciłbym do dawno czytanych klasyków literatury - Chandler'a - z jego genialnym detektywem Philipem Marlowe. Niesamowitych thrillerów Frederick'a Forsyth'a i wielu innych. Za dzieciaka zaczytywałem się przygodowymi książkami Szklarskiego o przygodach mojego imiennika np. w krainie kangurów. Bohaterowie tych historii byli nieco nierealni, idealni ale pozytywni - dobrzy. A to dla młodego 12 letniego pożeracza książek było bezcenne. Kto dziś pamięta przygody dwu przyjaciół - lekarza i trapera - którzy rozwiązywali zagadki sensacyjno-kryminalne w przeróżnych lokacjach USA, Kanady czy Meksyku - głównych postaci z powieści Wiesława Wernica?
Dziś jako dojrzały człowiek czego innego szukam w literaturze. Nade wszystko - prawdy. Książki nie będące stekiem bzdur i kłamstw to rzadkość. Wpływowe ciągle jeszcze środowiska lewicowo-liberalne zawsze mają środki na promowanie literackiego badziewia. Książek, które mają za zadanie zasiać ferment albo odmóżdżyć. Autorzy niepoprawni politycznie w szerokim odbiorze nie istnieją. Najpopularniejsze internetowe księgarnie czy dyskonty książkowe nie mają w swoich ofertach książek Michalkiewicza, Krajskiego, Płużańskiego i wielu, wielu innych.
Owszem, kto szuka ten znajdzie - papierowe wydania książek "prawicowych" istnieją, wydawane przez małe niezależne wydawnictwa. Ma to wpływ na ich dostępność - cena + wysyłka - i jak zawsze brak wersji elektronicznej. Nie wiem, czy się nie opłaca, czy też wydawcy boją się pirackiego rozpowszechniania tych wydawnictw? Dla mnie osobiście to dziwne podejście. Zawsze gdy kupuję e-booka zaszyta jest w nim informacja o tym, że jestem posiadaczem kopii tej książki. Wiadomo więc iż nie będę rozdawał jej ani za pieniądze ani za darmo. Bardzo łatwo można by mnie namierzyć. Paradoksalnie źródłem pirackich kopii książki (jakiejkolwiek) są beznadziejnej jakości skany książek papierowych. Zeskanowanie w jakości 300dpi kilkuset stronicowej książki zajmuje sporo czasu, trzeba mieć też dostęp do dobrego oprogramowania OCR (zamieniającego skan - obrazek - na tekst). Dlatego większość skanów książki papierowej robiona jest w niskiej jakości, a więc dużo szybciej - a co za tym idzie roi się w niej od błędów. Program do OCR analizując obraz myli się zamieniając pojedyncze litery np. "p" na "q". Zamieniony papierowy tekst trafia do edytora tekstu i tam autokorekta dokańcza dzieło zniszczenia. Efektem są zdania nie mające gramatycznego, albo co gorsza logicznego sensu. Taką książkę czyta się tragicznie...
Wspominałem już o politycznych aspektach wydawania książek. Szkalujące Polskę i Polaków bajki J.T.Gross'a dostaniemy wszędzie, natomiast oparte na źródłach historycznych książki J.R.Nowaka praktycznie nie istnieją. Wydane dawno temu, w małych nakładach, nie wznawiane - bez wersji elektronicznej... Takich przykładów jest bardzo wiele. Amerykanie nie boją się serwować czytelnikom różnorodnej literatury. Książki "wyklętego" Normana G.Finkelstein'a można znaleźć na Play.google.com - za wyjątkiem osławionej Holocaust Industry. Gdzie ta wolna Ameryka...

Gorzka refleksja

Wymienione przeze mnie książki jako niepoprawne lub niepopularne nie istnieją prawie w wersjach elektronicznych na czytniki. Literatura młodzieżowa, przygodowa ma już nowych autorów a starej gwardii można szukać w antykwariatach - ale tylko na papierze. Dlatego nie czytam już książek, a szkoda...
Jeśli nie zgadzacie się z moimi wnioskami - komentujcie, polemizujcie - zapraszam.

Downshifting czyli nie potrzebuję tego wszystkiego

Downshifting czyli nie potrzebuję tego wszystkiego? 
No właśnie - co tak naprawdę w życiu jest potrzebne? Właśnie zadałem sobie to pytanie po przeczytaniu wypowiedzi kilku osób, które radykalnie zmieniły swoje nastawienie do życia.|
Bo czy naprawdę jest mi potrzebne tyle rzeczy? Często przecież jest tak, że kupuję coś tak pod wpływem chwili, impulsu. Po jakimś czasie okazuje się, że ten zachwycający zakup leży bezużytecznie gdzieś, zajmując tylko miejsce. Nie mówiąc o wydrenowanym, mniej lub bardziej portfelu ...
Jeśli chodzi o nadmiar rzeczy zbędnych, kupowanych bez wyraźnej potrzeby - absolutnie się zgadzam. To samo tyczy się gratów trzymanych bo a nuż się przyda. Zwykle jest tak, że nie przyda się wcale.
Druga strona tego całego życia blisko natury, zgodnie z samym sobą jest taka iż mogą na luksus bycia wolnym pozwolić sobie ludzie z odpowiednim zapasem gotówki na boku, albo single, którym łatwo przychodzi porzucenie stabilizacji stałej pracy. Jeżeli ktoś ma zawód lub umiejętności bardzo dobrze opłacane, które może wykonywać w domu, w optymalnych dla siebie warunkach - wygrał. Większość ludzi pracuje jednak  na etatach 8-12 godzin dziennie i zarabia na tyle aby uciągnąć od wypłaty do wypłaty. Fakt - ta stała praca to niejednokrotnie kierat.
Weźmy na przykład mieszkanie. Każdy gdzieś musi mieszkać. Najlepiej na swoim - bo koszt wynajmu mieszkania w Polsce to minimalna płaca plus opłaty za media. Więc większość wybiera hipotekę i buduje dom, lub kupuje jakieś "em". Zakłada sobie chomąto na 30 lat i musi "rypać" bo inaczej bank zabierze. Podobnie ma się sprawa z samochodem - albo stary grat za małą kasę plus koszty napraw, albo nowy w kredycie lub leasingu.
I jak tu cieszyć się życiem, rodziną, spokojem?
Bogate anglosaskie cwaniaki mają łatwiej - i mają downshifting...